Zagraniczny wywiad ostrzega Polskę. "Sprawdzenie spójności NATO"

Dodano:
Rosyjskie wojsko podczas wojny na Ukrainie Źródło: PAP/EPA / STRINGER
Rosyjska prowokacją ma być wymierzona w państwa bałtyckie lub Polskę, a jej celem miałoby być przetestowanie spójności NATO.

"The Guardian" pisze o ustaleniach łotewskiego wywiadu. Zaznacza, że sprawa nie dotyczy zbrojnej inwazji, tylko raczej działań hybrydowych takich jak ataki rakietowe bądź wykorzystanie dronów.

Brytyjska gazeta przywołuje ponadto wypowiedź ważnego polityka z innego państwa NATO, który ocenia, że Putin planuje jakieś działania wymierzone w państwa bałtyckie, by sprawdzić wiarygodność USA – najważniejszego członka Sojuszu. Zagrożone jego zdaniem są Litw, Łotwa i Estonia.

Dziennik cytuje też Donalda Tuska, który w ostatnim czasie przestrzegał przed niestabilną sytuacją międzynarodową.

Tusk reaguje na groźby Miedwiediewa

Kilka tygodni temu były prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew, napisał na platformie X: "Obywatele krajów UE, musicie zrozumieć, że wasze władze jednostronnie wdały się w wojnę z Rosją. Bądźcie więc czujni i nie zaskakujcie się niczym. Spokojny sen dobiegł końca. Ale wiecie, kogo zapytać, dlaczego!". Na te słowa Dmitrija Miedwiediewa w sobotę zareagował premier Donald Tusk.

"Polska, kraje bałtyckie, teraz Rumunia. Coraz więcej rosyjskich prowokacji. Wczoraj były prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew powiedział, że spokojny sen obywateli UE dobiegł końca. Wszyscy w NATO powinni wreszcie zacząć traktować te fakty i słowa poważnie" – napisał szef rządu w serwisie X.

Rosyjski dron uderzył w blok mieszkalny w Rumunii

Ministerstwo obrony w Bukareszcie poinformowało w maju, że rosyjski dron uderzył w blok mieszkalny w Gałaczu na wschodzie Rumunii. rosyjski bezzałogowiec wleciał w rumuńską przestrzeń powietrzną i rozbił się na dachu bloku mieszkalnego w mieście Gałacz, co wywołało pożar. Dwie osoby zostały lekko ranne. Mieszkańców bloku ewakuowano.

Rumuńskie siły zbrojne poderwały w piątek dwa myśliwce F-16 i śmigłowiec. Miasto Gałacz jest położone około 20 km od granicy z Ukrainą. Prezydent Rumunii Nicusor Dan alarmował, że "to najpoważniejszy taki incydent na terytorium Rumunii od początku rosyjskiej agresji na Ukrainę".

Podkreślił przy tym, że to Rosja ponosi pełną odpowiedzialność. – Nie zgadzamy się na przenoszenie na Rumunów wojny prowadzonej przez Rosję przeciw Ukrainie – dodał prezydent Rumunii.


Źródło: The Guardian / Rp.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...